3 lutego 2009

Koty Fushigi





Milusia (tutaj w wannie, gdzie uwielbia się rozciągać) - rodzice Fushigi przygarnęli ją 3 lata temu z podwórka; po dwóch miesiącach okazało się, że była w ciąży... Byńko przyszła na świat dwa miesiące po przygarnięciu Milusi. przyszła na świat i już z nimi została :) A Kieł - Syn Byńko, aktualnie jest kotem siostry Fushigi :)



2 lutego 2009

Ko-córki na dalekiej północy

Jesteśmy na Mazurach. Od soboty. Z powodów niezależnych od nas nie wyruszyliśmy w piątkowy wieczór i nie było to najlepsze, co mogliśmy przedsięwziąć. Gusia denerwowała się, krążyła zaniepokojona i narzekała na rozświetlone śniegiem pola i drogi. Nusi też nie było lekko – marudziła, popiskiwała cichutko i ukojenie znalazła w uspokajającym cieple Sisuleńki (Nusia poprosiła grzecznie Sisi o zgodę na wejście do koszyczka – Sisuleńka z wypucowanym Nusiowym jęzorkiem łepkiem wydała zezwolenie). Ku mojemu zdziwieniu, nawet Sisi zaprotestowała przeciw podróży w dzień; wskoczyła na półkę i wydała z siebie miauczenie tak donośne i pełne znużenia przeplatanego z niecierpliwością, że gdybym nie zerkała akurat w lusterko wsteczne nigdy bym nie uwierzyła, że to głos Sisi (swoją drogą bardzo mnie ucieszyło, to, że Sisi odzyskała głos, który utraciła po tym, jak do naszej rodziny dołączyła Nusia). No, ale dojechaliśmy… Ciri oszalała ze szczęścia, zaczęła dopominać się o głaski i ciasteczka.

Gdy byliśmy tu nieco ponad miesiąc temu Nusia dawała się głaskać Mamie. Teraz – wzorem starszych Ko-córek – na widok Mamy prycha i syczy. Robi się przy tym taaaka brzydka;))) Sisi reaguje na zbliżanie się rodziców napięciem mięśni i gdy tylko któreś z nich wyciągnie rękę w jej stronę, Koteczka wystrzela z dotychczas zajmowanego miejsca z wyraźnym oburzeniem i dezaprobatą. Gusia generalnie ma w nosie, burczy gniewnie i uważa, że to wystarczy. Najczęściej wystarcza;)

Koegzystencja kocio-psia przebiega bez zakłóceń, wieczorem tuż obok mnie lokuje się Ciri i Nusia, Sisi omija Ciri, a Gusia nie przyjmuje do wiadomości, że Ciri należy do innych niż koty, czworonogów. Dziś zdarzyło się nawet, że Ciri nachyliła się nad śpiącym w kłębku Maleńtasem i obwąchała Kocinkę mocno i serdecznie. 

A, przy okazji mówienia o Ciri – Pieska musi nosić kaganiec. Gdy go ma, próbuje się przeciwstawić temu przymusowi i usiłuje się pozbyć ograniczenia. Podrapała skórę na… Nie wiem jak to napisać – na górnej szczęce? Na nosie? Na przestrzeni między oczami a czarnym mokrym nosem? Podrapała bardzo, na tej części psiego ciała nie rośnie już sierść, a są tylko blizny. I przy każdym spacerze (i pocieraniu kagańcem o ziemię) obdrapuje na nowo i krwawi. Czym można posmarować Pieskę, choćby na noc, żeby jej się zagoiło?

Dziś zabraliśmy Sisi do weterynarza, żeby ją obejrzał. Pani recepcjonistka najpierw poprosiła, żebyśmy usiedli i chwileczkę poczekali. Po pewnym czasie pojawili się kolejni pacjenci, a ukoronowaniem towarzystwa był Biegnący Wilk z 6 huskymi. Wówczas recepcjonistka stwierdziła, że czekać będziemy długo i zaproponowała, żebyśmy przyszli kiedy indziej. Zastanowimy się…

Do siebie wracamy w środę. W czwartek odpoczywamy, a w piątek o 8 zjawiamy się z Nusią u weterynarza. Pewnie się jeszcze odezwiemy do tego czasu…

27 stycznia 2009

Spełnienie obietnicy

Właśnie napisałam długi tekst i go wykasowało... Wrrrrrrrrr

*   *   *

Zaczynam z końcem tygodnia ferie (choć ortodoksi stwierdzą, że zaczynam w poniedziałek). Z tej okazji pojedziemy na Mazury, a to - jak się domyślacie - związane jest z pakowaniem i przekładaniem różniastych toreb. Kociaste będą miały radość:) Podczas pobytu w znanym sobie mieście odwiedzimy weterynarza w towarzystwie Sisi. Zrobiło się jej (albo miała to zawsze, a ja dopiero zauważyłam) coś na dolnej wardze. Wet obejrzy, tak dla pewności. Wracamy z wyjazdu w środę, bo w piątek Nusia o 8:00 ma zabieg.

*   *   *

Z. zrobił sobie ostatnio przerwę w pisaniu. Gdy wrócił do stołu okazało sie, że jego okulary leżą na stole, a tuż obok nich, z mina niewiniątka, leży Nusia. Chciał pisać dalej, ale okazało się, że zniknęło pióro. Przeszukał wszelkie ścieżki, którymi podążał, ale zguba się nie znalazła. W szukaniu oczywiście dzielnie pomagała Nusia. Pióro znalazłam kilka godzin później, gdy przygotowywałam łóżko do snu - leżało wciśnięte między ścianę a materac. Bez zatyczki, za to z wieloma dziurkami pozębowymi.

*   *   *

Kącik Pupila przysłał dziś zamówioną paczkę. Kociaste dostały 20 kg żwirku i zapach. Dostały też jedzonko, inne niż poprzednio, a że kupowane na wagę to zapakowane w folię, która dość łatwo - jak zaobserwowała Sisi - daje się przedziurawić. Zanim rozpakowałam wszystko Sisi podgryzała smakowitości;) Ko-córki dostały też mnóstwo przekąsek - dziękujemy bardzo:)

*   *   *

Gdy - w porannych ciemnościach - wchodzę do pokoju wyciagam rękę w stronę koca, gdzie śpi Gusia. Ostatnio jednak nie śpi, a ja nie wiem czemu... Wymieniła sobie spanie na kocyku, na spanie na kocyku na pudełku. I na dodatek śpi tak mocno, że nie wyłania się z sypialni ani na dźwięk budzika, ani na moje poranne się kręcenie, ani też nie żegna mnie gdy wychodzę do pracy. Ot, zagadka...

*   *   *

Sisi nadal jest dzwonkiem i ugniataczem. Bardzo mnie to cieszy, bo lubię ją w obydwu rolach:)

Spełnienie obietnicy

W najbliższych dniach czeka nas pakowanie dobytku. W piątek po południu zaczynam ferie (choć ortodoksi twierdzą, że w poniedziałek) i z razji tychże planujemy sie wybrać na Mazury. (Notuję na kartce zakupowaj - ciasteczka dla Pieski). Korzystając z pobytu w mieście dobrze znanym i z tego, że weterynarz jest nam również dobrze znany odwiedzimy go w towarzystwie Sisi. Czas jakiś temu zauważyłam, że Sisulka ma coś na dolnej wardze, jakby czarne patyczki. Może taka jej uroda, ale niech wet zerknie. Do domu wrócimy w środę, bo w piątek na 8:00 zawozimy Nusię na zabieg. Resztę moich ferii Kociaste spędzą w domku.

*   *   *

Z. wstał ostatnio na chwilę od stołu z pisaniem. Gdy wrócił okazało się, że okulary leżą na podłodze, a koło nich leży wielce nimi zainteresowana Nusia. Chcąc zacząć pisać sięgnął po pióro, by przekonać się, iż pióra nie ma. Obszukał wszystkie ścieżki jakimi podążał podczas przerwy, a że nic nie znalazł podejrzenie padło na Małego Misia. Oczywiście - wyparła sie i dość życzliwie udawała, że pomaga szukać zguby o jakiej w ogóle nie ma pojęcia. Gdy przygotowywałam łóżko do nocy znalazłam pióro. Bez zatyczki. Wciśnięte smętnie między materac a ścianę. Samo poszło ze stołu? Może i skłonni byśmy byli uwierzyć w samoporuszające się pióra wieczne, ale ślady wielu kocich zębów stanowiły argument nie do podważenia. Pióro zostało ukradzione i schowane jako łup.

*   *   *

Dotarła dziś do nas paczka z Kącika Pupila. Kociaste dostały 20 kg żwirku i ładny zapach do tegoż. Karmę kupiłam na wagę, więc Sisi czym prędzej przyuważyła, że jedzonko zapakowane jest w dające się lekko rozpakować opakowanie i przystąpiła do dzieła. Po chwili chrupała już donośnie. Kociaste dostały od Właścicieli Kącika Pupila prezenty - mnóstwo smakowicie wyglądających torebeczek - dziękujemy bardzo:)))

*   *   *

Nie znam przyczyn dla których Gusia ostatnio opuściła kocyk. Wstaję po ciemku i gdy wchodzę do pokoju wyciagam odruchowo dłoń w stronę, gdzie zazwyczaj leżała Gusia. Od kilku dni nie leży. I co więcej - śpi tak mocno, że rano, przed wyjściem do pracy, jej nie widuję. Nusia włazi do umywalki i wanny uczestnicząc aktywnie w mojej toalecie porannej, Sisi zasiada dumnie na mojej torebce i/lub stole, a Gusia śpi...

*   *   *

Dzwonkowatość Sisuleńki nie uległa zmianie. Ugniatanie nocne także nie. Na szczęście, bo lubię i to, i to:)

*   *   *

U sąsiadów jest mały kotek - czarnuszek, który porannie wita mnie czyniąc różniaste wygibasy na parapecie. Aż żal iść do pracy... U innych sąsiadów zamieszkał pies. Nie widziałam go jeszcze, ale czasami słyszymy jak płacze osamotniony.

O tym...

co nas czeka w najbliższych dniach, o tym, jak wygląda pióro, które ukradła Nusia, o prezentach i o tym, że kocyk bywa pusty, napiszę wieczorem. OBIECUJĘ:)

23 stycznia 2009

Dziś rano...

Koty wylały kawę z kubka zanim zdążyłam jej spróbować. Ściana nadaje się do malowania... Gdy narzekałam na siły niszczycielskie Kociastych, Z. pokazał mi film.

Zobaczcie:

Fretki w akcji - Maxior.pl

22 stycznia 2009

Dzienne i nocne zapiski

Asysta Sisi jako dzwonka stała się faktem codziennym. Wystarczy zapukać do naszych drzwi, a Sisuleńka już galopuje, by wkoczyc na regał i z tej, lekko zwisającej, pozycji witać wchodzącego. Poza tym przypomniała sobie z powodów dla mnie nie odgadnionych, że jak się drapie w szafę, to ludzie się budzą. Wczoraj próby wyrwania mnie ze snu prowadziła od 5, a gdy przed 7 się jej to udało - poszła spać piętnaście minut po moim obudzeniu(?!).

Gusia miała ostatnio fazę przytulańców. Przez około dwie godziny pomrukując radośnie i robiąc maślane ślepka leżała mi na kolanach domagając się głasków. Opracowała również - bardzo skuteczną - metodę zachęcania nas do napełnienia misek. Tak długo krąży i zaczepia, że aż człowiekowi serce miękknie i idzie za biegnącym z podniesionym anakondem kotem do kuchni.

Nusia natomiast pozbyła się z domu wszystkich kwiatków. Wolę nie mieć doniczek niż odkurzać naście razy dziennie wydłubaną z błyskiem w oku ziemię i patrzeć na powolną śmierć kwiatów. Odkryła ostatnio, że w wersalce trzymam miękkie i puchate, które nie mieści się w szafce i namiętnie sypia (ale tylko w dzień) w owej wersalce. A potem nagle wyłania się z zaspanymi oczkami;)

Ustaliły się pewne nocne rytuały. Nusia śpi tuż koło moich stóp, a póki nie śpi, a ja beztrosko wystawię choć fragment stopy spod kołdry natychmiast przystępuje do podgryzania moich palców. Człowiek ma być cały pod kołdrą, i już. Sisi wchodzi na nas,  ugniata i liże burcząc przy tym basowo i donośnie. Kilka nocy temu ponoć łaziła po mnie robiąc te wszystkie rzeczy i próbując mnie obudzić, ale skoro piszę ponoć - znaczy, że jej się nie udało. Gusia nie życzy sobie, żebyśmy jej zawracali głowę nocą. Ona nam przecież nie zawraca, tak? Śpi sobie spokojnie na miejscówce pod kaloryferem, by potem przenieść się na koc.

P.S. Gusia śpi w sypialni. A Sisi i Nusia uprawiają galopady...

19 stycznia 2009

Inny termin

Z przyczyn różnych Nusia będzie miała zabieg 6 lutego o 8 rano. 

Inny termin

Z przyczyn różnych Nusia będzie miała zabieg 6 lutego o 8 rano. 

Lotka i Dyzio



Zrobiło się tu gościnnie, co bardzo mnie cieszy:) Dziś pragnę zaprezentować Lotkę i Dyzia, przeurocze rodzeństwo pomieszkujące tymczasem u Ko_dy, wolontariuszki z katowickiego schroniska.

Ko_da szuka im wspólnego, idealnego domu:) Może ktoś chciałby zaprosić do Rodziny Locię i Dyzia?