1 grudnia 2009
Spanie i jedzenie, czyli to co koty lubią najbardziej;)
28 listopada 2009
Dziś w SCC kolejna akcja adopcyjna,

24 listopada 2009
Dawno nie było zdjęć

Sisi poluje na ptaki. I skacze z regału na drapak - od krawędzi do krawędzi 138 cm:)

Kavka wróciła. Pan, któremu przestała odpowiadać wypuścił ją na podwórko. Tylko dzięki życzliwej kotom sąsiadce tego pana nie błąkała się i miała szanse na ponowne zamieszkanie z nami.

Drapak wciąż cieszy się powodzeniem.



22 listopada 2009
Niedzielny poranek
Czuję na sobie przenikliwe spojrzenie - gdy otwieram oczy widzę Nusię udającą posążek kota.
Sisi ugniata ulubiony kocyk, szczęśliwa, iż mimo wstawionej w jej ulubione kocykowe miejsce szafki, kocyk się wcisnął. Próba pogłaszczenia Sisi lub nakłonienia jej, by poleżała z nami kończy się radosnym galopem zmierzającym poza obręb naszych rąk.
Gusia drapie w szafę. Pogłaskana burczy gniewnie i odsuwa się na odległość oddaloną od moich wyciągniętych maksimalnie palców o 3 milimetry.
Nusia postanawia wykopać skarb spod materaca, na którym śpimy. Gdy nudzi się jej kopanie, to układa się bokiem na dywanie i jedzie jak strażacy na rurze alarmowej wzdłuż boków drapiąc niemiłosiernie.
Gusia postanawia przyjrzeć się z bardzo bliska szafce, którą wczoraj wstawiliśmy u wezgłowia łóżka. Wskakuje na nią, wspina się na palce sprawdzając, czy po boku szafy da się gdzieś wspiąć, przechodzi po szafce szurając lampką i sprawdza, czy chociaż po ścianie da się wspiąć. Wraca ciężko wzdychając. I na odchodne znów drapie w szafę.
Sisi, zainteresowana tym, co na szafce robiła Gusia, postanawia również przyjrzeć się dobrze nowym perspektywom. Upiera się przy tym, że jeśli będzie odpowiednio długo i intensywnie na boku szafy szukać zaczepienia dla swoich pazurków, to owe zaczepienia znajdzie i uda jej się wejść na górę szafy. Moje słowa o tym, że szafa stoi zbyt blisko sufitu, by jakikolwiek kot mógł się tam zmieścić (no może oprócz czterotygodniowego) lekceważy i drapie dalej. Na łapanie za nogę się obraża, przesuwa lampę i zastyga oburzona, gdyż podczas jej nieuwagi do szafki przybliżyła się Nusia.
Nusia siedzi tuż obok mojej głowy blokując Sisi zejście z godnością z zajmowanej dotychczas szafki.
Sisi wykonuje skoook, a Nusia czym prędzej - wzorem starszych koleżanek - wskakuje na szafkę, by zbadać cóż ona kryje w sobie za tajemnicę. Obwąchiwana nader dokładnie i długo szafka ani drgnie. Z kuchni dobiegają odgłosy rozgryzania suchej karmy, ale i to nie jest w stanie oderwać Nusi od węszenia.
Wybucham śmiechem, gdyż Nusia wącha bardzo głośno i przypomina w tym wąchaniu psa. Nusia schodzi z szafki i podejmuje ni to walkę, ni to pieszczoty z moją dłonią. Później kładzie się pod suszarką z praniem i liże rękaw zwisającego sweterka wprawiając w drganie całą suszarkę.
Po półgodzinnym leżeniu w towarzystwie intensywnie funkcjonujących kotów wstaję z łóżka.
Koty idą spać.
Jest 7.
20 listopada 2009
Gdzie te dni, które minęły?
14 listopada 2009
Oczywiście...
Kavka




10 listopada 2009
Wieści


Nusia ma zapalenie spojówek. Oczko czerwone, leci brzydka wydzielina. Przemywamy solą fizjologiczną i zakraplamy Gentamicin-vet 0,3%. Na razie 3-4 razy dziennie, po zmniejszeniu objawów można obniżyć dawkę. Leczenie ma trwać do 12 dni.
Wczoraj odbyła się uczta - podroby z jajkiem, tauryną, siemieniem i skorupkami jajka. Ale ciamkały;)
Ko-córki przywykły do tego, że mój budzik dzwoni o 6:06. Gdy nastawiam go na późniejszą godzinę przychodzą zaglądają mi w twarz jakby sprawdzając co się stało, ze jeszcze nie dzwoni i czemu ja wciąż śpię. Ciekawe co zrobią jutro, czyli w dzień kiedy budzika włączać nie należy;)))
6 listopada 2009
Drapak
Wybór padł na drapak w tym sklepie. Poczekaliśmy na uzupełnienie magazynów, zamówiliśmy i dziś u wrót naszych stanął kurier z paczką.
Gdy wróciłam do domu i zastałam Z. składającego drapak i Nusię w pudle drgnęła we mnie obawa, czy draaak był dobrym pomysłem. Obawa by nie drgnęła, gdyby nie Simon i jego kot:
Na szczęście Kociaste wykazały się dużym zainteresowaniem. Teraz na przykład Gusia robi na budce kokoszkę, taką dość zasypiającą;)
Jak to wyglądało zobaczycie tu:
5 listopada 2009
Kociątko


Umyte raz jeszcze, opatulone w ciepły, gruby szal przespało kilka godzin. Później powędrowało do miski, no i rzecz jasna wielokrotnie noszone było do kuwetki. Założyliśmy, że to dziewczynka;) i wierząc, że wkrótce znajdzie dom nie nadaliśmy jej imienia. Zresztą takiemu słodziakowi żadne imię nie jest potrzebne; i bez niego chwyta za serce:)


Kociątka okazała się być nader żarłocznym stworkiem. Barfowała na równi ze swoimi starszymi koleżankami. Wdrapywała się na wersalkę, po obudzeniu grzecznie biegła do kuwetki i co chyba jest jej cechą podstawową - oddawała się rozmyślaniom. Leżała na pleckach i wpatrywała się w przestrzeń dookoła z nieco filozoficzą zadumą. Spała oczywiście z nami.


Wczoraj dostaliśmy wiadomość, że jest dom, który chce przygarnąć Kociątkę. I po tej wieści Sisi przyszła, położyła się koło Czarnuszki, i tak łapka w łapkę leżały na mnie podczas popołudniowej lektury. W nocy też podzieliły się kołdrą. A dziś - już na pożegnanie Sisuleńka wylizała Kociątkę.


W jej nowym domu jest podobny wiekiem piesek, są konie. Kociątka będzie kotem domowo-podwórkowo-stajennym. Życzymy jej ludzkim współmieszkańcom radości i Kociątce - dobrego życia.
* * *
Z ostatniej chwili:
Kociątko ma na imię Rambo i nie jest kociątkiem podwórkowym, a jedynie domowym. Śpi w łóżku z dziewczynkami, u których zamieszkało:)))
1 listopada 2009
Zapiski








28 października 2009
BARF-ujemy
Z. zakupił serca drobiowe, mieloną wołowinę, wątróbki i zamelinował się z tym w kuchni, by przygotować Kociastym posiłek. Do mięsa dodał żółtko, pokruszone/ zmiażdżone skorupki jajek, gerberka warzywnego (jutro zrobię zakupy i przygotuje warzywną papkę). Podczas przygotować Nusia wyglądała tak:




Gusia była mniej śmiała, ale też nie opuszczała kuchni. Jedynie Sisuleńka przyglądała się tym dziwacznym wyczynom Z. z bezpiecznego miejsca w przedpokoju (leżała na mojej czarnej - swojej ulubionej - torbie).
Jedzenie zajęło Kociastym około 20 minut. Miski zostały wylizane tak, że trudno uwierzyć, by ktoś kiedykolwiek wkładał do nich jedzenie.



Sisi nie życzyła sobie mieć zdjęcia przy misce.
Gdyby ktoś miał chęć przeczytać to, co i my czytaliśmy odsyłam: na Miau i na Chatul. Gorąco namawiam:)
27 października 2009
Polowanie, karton i czarna torba
Gusia polująca na sikorki (doczytałam - to bogatki) wygląda rozczulająco komicznie:) Ale dzielnie jej kibicujemy:)

Nusia ledwie doczekała chwili, w której złożyłam pudełko. I gdy tylko nadawało się, by w nim zalec - zaległa:) Proszę zwrócić uwagę na stojące nieododal niemal opustoszałe pudełko z kasztanami. Było pełne. Te kasztany są teraz poukrywane w kocich skrytkach;)


A póżniej schowała się pod koc w pozycji na strzałkę;)

Czarna torba lato spędziła w szafie. Wczoraj doszła do wniosku, ze pora ja wyciągnąć, a Sisuleńka - która jest wielką fanką czarnej torby - natychmiast przyznała mi rację:)

24 października 2009
Jesiennie


Nusia od kilku dni okupuje kocyk. Śpi w nim, pod nim, na nim; zdarzyło się nam nawet okupować go razem - Nusia leżała na moim brzuchu i obydwie spałyśmy mocno przykryte. Wczoraj Nusia spała pod kocem, gdy na kocu postanowiła pospać Gusia. Ułożyła się częściowo na Nusi, częściowo obok i spały przytulone ponad dwie godziny.

Nusia przypomniała sobie wczoraj o istnieniu kasztanków. Tym, co jej o tym przypomniało była zabawa jaką z kasztankiem uprawiała Sisuleńka. Gdy Nusia wykazała żywiołowe zainteresowanie Sisi z urazą odeszła pozostawiające Małemu Misiowi wybór.

Ptaszory, najczęściej w postaci wspomnianych sikorek - choć dziś widziałam wróbla, wyjadły już prawie połowę tzw. szyszki dla ptaszorów. W tamtym roku nie cieszyliśmy się aż takim powodzeniem i bardzo nas cieszy, gdy wciąż jakieś skrzydlate zaglądają nam w okna.


