4 listopada 2013

Aż trudno uwierzyć...

że tyle dni minęło od mojego ostatniego pisania na kociokwiku. Nieco winy zrzucę na zmianę czasu, nieco na to, że po powrocie z pracy do domu nie siadam już do komputera, a piszę przed rozpoczęciem pracy. I, oczywiście - spacery. Tu widać najdobitniej różnicę między kotami i psem; koty chętnie położyłyby się na mnie i burczały, pies woli wyjść na spacer.

Sytuacja domowa unormowała się na tyle, że zwierzaki mijają się w mieszkaniu bez większych zgrzytów. Owszem, gdy Nusia się skrada, a Gusia biegnie machając ogonem przed psim pyskiem, to Sara wyraża zainteresowanie. Ale gdy sobie leżą, śpią lub chodzą normalnym tempem nic się złego nie dzieje. Cały czas jednak kontakty kocio-psie odbywają się pod naszym nadzorem, tym bardziej, że Sara jest nadal zazdrosna o naszą uwagę. Być może jest w tym dużo naszej winy - czasami, zajęci czymś, zamykamy drzwi dzielące pokój, w którym jesteśmy z psem od reszty mieszkania. Wówczas pies, jak mi się wydaje, czuje się ważniejszy. Ale cóż ja... Przecież wciąż się uczę/uczymy psiego myślenia.

Brakuje nam kocich galopad. Dwa dni temu, gdy poszłam z Sarą na spacer Nusia, Wojtek i Gusia zaczęli szaleć po całym domu. Drapak, stół, parapet, fotele, wersalka - jak w zaczarowanym kręgu kociego rozpędu. Gdy wracamy i wpisuję do domofonu kod Wojtek chowa się na szafki w kuchni, schodzi dopiero, gdy Sara spokojnie się usadowi w pokoju.

Wczoraj Sara postanowiła leżeć w kuchni. Koty zachęcone jej nieobecnością natychmiast mnie obsiadły. Sisi nos w nos, Gusia na brzuchu - burczały i nadstawiały łepetyny do głaskania. 

Sara pięknie spaceruje. Garnie się do ludzi, jest przyjaciółką wszystkich, a szczególnie tych, którzy mają w rękach jakieś jedzenie. Oczywiście, nie pozwalamy jej karmić i nie zgadzamy się na jej zaczepianie mijanych przechodniów, ale czasami nie da się nie pozwolić na jej kontakt z ludźmi.

Nasze życie, jeszcze intensywniej niż dotychczas, zaczęło się kręcić wokół zwierzyńca. Ale to chyba dobrze, prawda?

4 komentarze:

monikacookies85 pisze...

super! chcialabym miec wiecej zwierzatek...ale to oznacza wicej obowiazkow,a z tym sobie narazie nie radze :P

Retro Koty i Pies pisze...

Ja mam łatwiej bo mój Maciek wychowuje się z kotami praktycznie od małego. Razem się bawią - jest fajnie :)

L.B. Abigail pisze...

O! Dopiero doczytałam, że pies jest w domu... No..., poważna zmiana taka decyzja by zostać DT dla psiaka akurat. Powodzenia :)

kociokwik pisze...

Moniko,
:-)

Retro,
znacznie łatwiej:-)

Abgail,
dziękuję, życzenia się przydadzą:-)