Dziś przyjeżdża Helena z Rodzicami. Niestety bez Lulu.
4 lipiec 2009
Dziś przyjeżdża Helena z Rodzicami. Niestety bez Lulu.
30 czerwiec 2009
List Małego Misia
29 czerwiec 2009
Meloman(ka)
Dobry kocyk nie jest zły, ale własny człowiek jest najlepszy




25 czerwiec 2009
Rozmaitości
24 czerwiec 2009
21 czerwiec 2009
Dziś dzień kocich nieszczęść...

Wolntariusze Cichego Kąta proszą o pomoc
Niestety w tym momencie staliśmy się bezradni - pod naszą opieką znajduje się aż 75 kotów, a jest dopiero maj... Czyli przed nami trzy miesiące, w których statystycznie przyjmowaliśmy najwięcej zwierzaków - głównie kociąt, tych urodzonych na podwórkach i tych, które zostały wyrzucone przez ludzi, którzy nie pomyśleli o sterylizacji swoich kotek. Nie jesteśmy w stanie przyjąć już żadnych zwierząt, a nieustannie dostajemy telefony z prośbą o pomoc.
Bardzo proszę, nie zostawiajcie tych biednych, niechcianych stworzeń samych...
Bardzo potrzebujemy wszelkiej pomocy, zarówno finansowej, rzeczowej, jak i fizycznej.
Pomoc fizyczna
- Zamieszczanie ogłoszeń we wszelkich możliwych mediach, głównie w internecie. Wiadomości o kotach i ich zdjęcia znajdują się na stronie www.azyl.org
- Rozklejanie ogłoszeń, które można znaleźć tutaj w lecznicach weterynaryjnych, sklepach zoologicznych.
Pomoc rzeczowa
Są takie rzeczy, które zawsze są niezbędne w azylu. Można je przynieść - w Krakowie kontakt pod telefonem 888 214 806, w Tarnowskich Górach i okolicach telefony: 602 680 250 lub 795 138 858 lub zamówić w sklepie internetowym, podając adres azylu (ul. Wiśniowa 35, 42-600 Tarnowskie Góry). Do takich rzeczy należą:
- karma dla zwierząt - sucha karma, np. Acana, Purina Pro Plan, Royal Canin (zwłaszcza karmy dla kociąt: Royal Canin Babycat, Royal Canin Kitten), Bento Kronen, Orijen, Hill's - te karmy ze względu na skład są najzdrowsze dla zwierząt;
- żwirek drewniany odpowiedni dla małych kociąt, np. JRS Cat's Best Eko Plus, żwirki bentonitowe bezzapachowe, np. Benek Compact;
- kontenerki plastikowe, najlepiej z metalową kratką, niezbędne do przewożenia kotów do weterynarza;
- Stare koce, prześcieradła, pościel - ale tylko takie, które można wyprać. Z powodu bardzo wysokiego kosztu wywozu śmieci ze schroniska nie przyjmujemy poduszek, materacy, kołder, wszystkich rzeczy, które nie nadają się do prania.
- Adopcja wirtualna. Osoba adoptująca wirtualnie kota zobowiązuje się do comiesięcznych wpłat w wysokości 50 zł. Nazwisko/pseudonim opiekuna wirtualnego znajduje się na stronie w profilu danego kota, opiekun dostaje też informacje na temat kota, zdjęcia, zostaje powiadomiony, gdy dochodzi do adopcji kota;
- Wpłaty na konto azylu:
18 czerwiec 2009
Niby nie jest słonecznie,
14 czerwiec 2009
Ile w tekście z netu jest prawdy, czyli Ko-córki w całej krasie
Nasze koty mają znakomite wyczucie równowagi. Nie potłukły niczego z wyjątkiem ogonka kotka od Zuzu, którego to kotka Nusia z premedytacją zrzucała z półki.
Na firanach zawieszała się Sisi będąc Małym Kotem. Później zrezygnowaliśmy z firan;)
Kwiaty mieliśmy do czasu, w którym nie mieliśmy Nusi. Współegzystencja Małego Misia i doniczek okazała się niemożliwa. Dwa kwiatki umarły, jeden wyniosłam do pracy.
Gusia usiłuje nas przekonać, że nici wywleczone z kanapy są fajne.
Dywaniki łazienkowe i przedpokojowy chodnik służyły do ukrywania się pod nimi lub do ujeżdżania. Trzeba się było rozpędzić i wziiiiuuuuu;)
Jedyne zamykane drzwi w naszym domu to te wyjściowe.
Długo próbowaliśmy odkryć Sisukową skrytkę na skarby. Za szafką na buty znalazłam listek witamin, stado myszek, kasztany. Gdzie Nusia schowała około tuzina ping-pongów nie wiemy do dziś.
Tylko Gusia nie śpi z nami. Sisi i Nusia bez wahania kładą się na kołdrze wymuszając na nas wygibasy pozwalające spać i nam, i im.
Sisi uwielbia w nocy nas ugniatać. I jeszcze trąca łepetynką, żeby ją głaskać i świadomie uczestniczyć w owym czułym momencie. Moja świadomość nie jest zbyt długa…
Nieznajomi patrząc na moje ręce mówią „Ooo, ma pani koty?”
Tak, tylko ameby mają większe zdolności w zakresie zmiany kształtu i pozycji. Dzwonek wiszący z regału gdy wchodzimy do mieszkania wykonaniu Sisi, czy baranek robiony przez Nusię jakieś naście razy w ciągu dnia, a także posuwisty, tygrysi krok Gusi i jej wytrzeszczone zdziwieniem oczy powodują, że za każdym razem, gdziekolwiek idę i cokolwiek robię w myślach dokonuję przeglądu Kociastych zastanawiając się gdzie są i co robią. Po czym szukam w zamkniętym mieszkaniu, z coraz to większą paniką, jednej z nich, która- jak wczoraj Sisi – weszła do szafki pod zlewem i skrupulatnie tę szafkę za sobą zamknęła.
Nusia gryzie, gdy chce, żeby się z nią bawić. Gusia przychodzi położyć się na klawiaturze, gdy uzna, że miski zbyt długo są puste, a my podchodzimy do sprawy lekceważąco. Sisi skorzysta z wanny, jeśli w kuwecie nie będzie- jej zdaniem- odpowiednio czysto.
Gusia położy mi się na kolanach i zaczyna burczeć. Potrafi wyprosić u nas wszystko to, na co ma ochotę, bo jak nie ulec tym ślicznym, szeroko otwartym oczom? Gdy Sisi ogarną chwile czułości to wdrapuje się na moje ręce i przytula się burcząc i zlizując mi perfumy z nadgarstków czy szyi. I zawsze podczas podróży zawsze grzecznie śpi w koszyczku. Nusia zarzuciła już nawyk iskania mnie w dowód miłości, ale lubi podejść, by otrzeć się, przycupnąć na kolanie, liznąć w nos i pogalopować dalej w sobie tylko wiadomych kocich sprawach.
Nie oddalibyśmy ich. Co więcej – nie wyobrażamy sobie bez nich domu.
12 czerwiec 2009
8 czerwiec 2009
Madziaro wyszperała i ...
przysłała ku uciesze nas wszystkich. Madziaro - dziękuję! Pozostałych zapraszam do lektury;)))
* * *
Q2. W jaki sposób mam przygotować dom na przyjęcie kota?
A2. O właśnie! To jest prawidłowe pytanie! Przeprowadź poniżej opisaną procedurę:
1. Potłucz wszystkie znajdujące się na wierzchu szklane przedmioty. Lepiej zrobić to od razu i mieć spokój. Po co denerwować się wciąż i wciąż, jeśli można tylko raz?
2. Zrzuć na ziemię wszystko, co nie jest umocowane, to co się stłukło lub połamało, wyrzuć. Ustaw wszystko na swoich miejscach i ponów procedurę. I jeszcze raz, i jeszcze. To, co ocalało, rozrzuć po podłodze. Niech już tam zostanie.
3. Sprawdź, czy zasłony w oknach wytrzymują obciążenie. Uwieś się na nich. Wespnij na samą górę. Pohuśtaj się. Jeśli wytrzymały, zostaw, jeśli nie, wyrzuć. Wypróbuj wytrzymałość wszystkich pozostałych wiszących przedmiotów. Te, które spadną, jeśli się na nich uwiesisz,
wyrzuć albo umocuj solidniej.
4. Przetestuj rośliny doniczkowe: wygrzeb ziemię z doniczek, poobrywaj liście, odczekaj. To, co przeżyło, może zostać.
5. Oderwij nalepki firmowe ze sprzętów domowych.
6. Porysuj gwoździem ściany. Jeśli gdziekolwiek odstaje rożek tapety, pociągnij, starając się oderwać możliwie długi kawałek.
7. Weź nóż i potnij tapicerkę na meblach. Nie kupuj nowych mebli. Naucz się postrzegać estetykę zwisającej osnowy.
8. Wysnuj nitki z dywanów, wykładzin, ręczników i ścierek. Codziennie wysnuwaj trochę więcej. Dobrze jest też ponacinać skórzane kurtki, jeśli masz zwyczaj zostawiać je na wierzchu.
9. Wejdź pod dywan i przepełźnij pod nim na drugą stronę. Zostaw tak, jak jest i naucz się nie potykać. Powstrzymaj chęć wyrównania dywanu.
10. Usuń zamki z drzwi do wszystkich pomieszczeń, a najlepiej same drzwi.
11. Wyłam drzwiczki z szaf i szafek. Wyciągnij z nich drobne przedmioty i rozrzuć po podłodze. Z szafek kuchennych wyjmij torebki lub pojemniki z materiałami sypkimi i rozsyp zawartość po podłodze. Można dorzucić trochę cebuli i ziemniaków. Orzechy również się nadają.
12. Z rzadko odkurzanych zakamarków mieszkania wymieć kurze na środek pokoju. Znalezione przy tej okazji pieniądze możesz spożytkować w dowolny sposób. Uwaga: kiedy już zamieszkasz z kotem, materia wyciągana z zakamarków przy okazji sprzątania okaże się dużo bardziej urozmaicona.
13. Dla równowagi kopnij pod łóżko, szafę, lodówkę albo wannę: kapcie, skarpety, trochę bielizny; wrzuć tam też gąbki do kąpieli i ściereczki do mycia naczyń. Warto dorzucić kilka długopisów, zegarków i innych drobnych przedmiotów, które masz zwyczaj trzymać na wierzchu. Rozejrzyj się uważnie po mieszkaniu i dodaj możliwie dużo tych drobnych a niedocenianych na co dzień przedmiotów, których zgubienie jest kłopotliwe, jak klucze, korki do wanny i umywalki...
14. Jeśli posiadasz jakąś biżuterię, wyrzuć ją od razu. Nie, nie chowaj! I tak prędzej czy później zostawisz na wierzchu, toteż skutek będzie taki sam. Lepiej mieć to od razu z głowy.
15. Postaraj się o kocią sierść i oblep nią ulubione ubrania. Zadbaj o to, żeby kolor sierści kontrastował z kolorem ubrań. Właściwie nie warto się trudzić dobieraniem kolorów. Zawsze
kontrastuje.
Rozejrzyj się: tak to będzie wyglądać. Nadal chcesz mieć kota? Jeśli tak, to najwyraźniej już masz. Zarejestruj się do specjalisty, a tymczasem czytaj dalej.
Q3. W jaki sposób mam przygotować siebie na przyjęcie kota?
A3. Przeprowadź poniżej opisane ćwiczenia:
1. Sprawdź, jaka część łóżka ci wystarczy. Jeśli nie mieścisz się na skraju lub jednym końcu, naucz się spać całą noc nieruchomo w jednej pozycji. Jeśli nie jesteś w stanie opanować tego ćwiczenia, przenieś się na podłogę.
2. Poproś kogoś, żeby w środku nocy upuszczał na ciebie jakiś miękki, ale niezbyt lekki przedmiot. Na początek może być torebka cukru, na dalszych etapach ciężar należy zwiększyć. Powtarzaj ćwiczenie, dopóki będzie cię to budzić. Mamrotanie przez sen niecenzuralnych słów jest dopuszczalne.
3. Hartuj skórę przez słone kąpiele. Powtarzaj, dopóki przeciągnięcie żyletką po nodze będzie pozostawiać ślady. Jeśli masz delikatną skórę i hartowanie nie przynosi oczekiwanych rezultatów, zakup brezentowe ubranie i przywyknij do noszenia go cały dzień.
4. Naucz się chodzić po ciemku powłócząc nogami po podłodze. Jeśli nie możesz się tego nauczyć, poproś kogoś, żeby niespodzianie wrzeszczał ci nad uchem "Aaaiiiii!". Powtarzaj ćwiczenie, dopóki nie przestaniesz mdleć ze strachu.
5. Porozkładaj przedmioty średnich rozmiarów we wszystkich często uczęszczanych miejscach domu. Przestawiaj je często. Usuń dopiero, kiedy już przestaniesz się o nie potykać. Uwaga: rozmiarów i kształtów przedmiotów nie należy dobierać według spodziewanych gabarytów i pozycji kota, te bowiem mogą zmieniać się w szerokim zakresie w bardzo krótkim czasie. Tylko ameby mają w tym zakresie większe możliwości.
Q4. To wszystko?
A4. Ależ skąd! Reszty dowiesz się od kota.
4 czerwiec 2009
31 maj 2009
Sezon na Maluchy
W każdym schronisku jest teraz mnóstwo kociąt. W elbląskim, jak donoszą wolontariuszki, maluszków jest około dwudziestu.
Może komuś uśmiechnie się serce?
P.S. Gdy kliknie się w zdjęcie, w adresie pokaże się imię kotka:)
29 maj 2009
Przepoczwarzanie
Fascynujące jest obserwowanie Nusi, która z kociej nastolatki, panienki zamienia się w Kocicę. Nie wiedzieć kiedy urosła, zajmuje coraz więcej miejsca na ulubionym kocu wszystkich Ko-córek, coraz częściej pozwala sobie (i nam) na chwilę refleksji połączonej z głaskami i mruczeniem.
Trochę żal czasu, w którym Nusia była Małym Misiem, takim szałaputowatym i źrebaczkowatym w swym entuzjazmie. Zaczyna się nowy czas w jej i naszym wspólnym życiu. Czas przecież też dobry i ciekawy...
25 maj 2009
Pomiędzy
- Gusia robi się kolankowym terrorystą - chodzi w koło człowieka tak długo, aż ten zmotywowany jej spojrzeniami przybierze pozycję najlepszą do tego, by Gusia mogła ułożyć się wygodnie na ludzkich kolanach,
- Nusia jest coraz większa i śpi coraz dłużej - ale gdy się bawi, to dom się trzęsie
- Sisi zaczęła się bawić w tunelu - i domaga sie współuczestnictwa w zabawach
- wszystkie Ko-córki mają zbyt długie pazurki - o to zadbamy, gdy wrócę.
21 maj 2009
Budzenie
Gdy śpię zbyt długo, zdaniem kotów, a w misce wciąż jest pusto, Sisi podchodzi do mnie, przytyka nos do mojego nosa i smyra wąsami nieustannie się we mnie wpatrując. Nie wiem, co budzi bardziej - wąsy, czy spojrzenie.
Z. jest budzony zgoła inaczej. Żeby obudzić Z. trzeba wskoczyć na stół, wyciągnąć z przybornika długopis, poszurać nim dość głośno po stole i zrzucić z głośnym "pac" na podłogę. Jeśli jeden długopis nie podziała, bierze się drugi. Przy trzecim Z. zawsze wstaje i napełnia miski.
19 maj 2009
Po tym, jak wróciłam...
15 maj 2009
Sisi daje głos
co noc, tak koło trzeciej. Tych, którzy pamiętają, że pojawienie się w naszym domu Nusi odebrało Sisuleńce głos, informuję, że głos został odzyskany czas jakis temu, ale zapomniałam o tym napisać. Zatem - Sisi siedząc gdzieś poza naszym polem widzenia wydaje z siebie rozpaczliwy okrzyk. Zaniepokojeni i, rzecz jasna, obudzeni próbujemy ja przywołać. Owszem przychodzi. Ale najczęściej na moją wyciągnętą w jej stronę dłoń zmyka z radosnym kwikiem. Dziś jednak było inaczej... W poprzednie noce dość długo Z. robił jej "dawać tego kota" i inne maltretacje, a to najwiraźniej zapokajało kocią potrzebę zwrócenia na siebie uwagi. Dziś Sisuleńka pozwoliła się dotknąć, podnieść, położyć na sobie i głaskać. Ona zadzierała łepek i burczała, ja głaskałam usiłując nie zasnąć przed kolejnym gestem. Naburczawszy się podreptała po nas jeszcze jakieś 10 minut ugniatając to mnie, to Z. i wskoczyła do koszyczka, by spać.
P.S. Wybywam na weekend z domu. Koty zostają z Z. , a Z. zostaje z kotami...
13 maj 2009
100 lat! 100 lat!
11 maj 2009
Uświadomiłam sobie...
10 maj 2009
Bo weekendy służą...
do tego, żeby człowiek trzymał na kolanach swojego kota. I głaskał, i czesał i w ogóle zamierał w radosnym bezruchu. To dewiza Gusi.
Sisi lubi weekendy, bo w weekendy po powrocie do domu mam cos innego niż zwykłe papiery pracowe. Wczoraj torebka pachniała jedzeniem dla kotów i białym serkiem. O ile lodówki Sisi jeszcze otwierać nie umie, to na szafke z jedzeniem ma sposób - uderza łapkami w zabezpieczenie antydziecięce na jakie szafka jest zamykana. My, niczem psy Pawłowa, wiemy, że takie stukani oznacza, iż kot zejdzie za chwile z głodu...
Nusia weekendów jeszcze nie odróżnia od dni pracowych. Bez względu na dzień podgryza mnie w stopy, dając mi do zrozumiania, że zamiast pić kawę przy komputerze, powinnam się bawić ze swoim kotkiem. A, znaleźliśmy sposób na obcinanie pazurków Małego Misia. Przystępujemy do tej niewdzięcznej czynności, gdy Nusia śpi;)

7 maj 2009
Tajemnica
Nusia schowała w domu 9 piłeczek ping-pongowych. Nie umiemy ich znaleźć mimo, że nasze mieszkanie nie obfituje w skrytki i zakamarki...
Ot, tajemnica...
1 maj 2009
30 kwiecień 2009
Podróż
Wyjeżdżamy dziś na Mazury. Z racji pogody letniej poczekamy z podróżą do wieczora, bo nie poczekanie grozi nam wszystkim ugotowaniem się w samochodzie.
Mam już kupione psie ciasteczka dla Ciruchny:)))







































