20 listopada 2009
Gdzie te dni, które minęły?
14 listopada 2009
Oczywiście...
Kavka




10 listopada 2009
Wieści


Nusia ma zapalenie spojówek. Oczko czerwone, leci brzydka wydzielina. Przemywamy solą fizjologiczną i zakraplamy Gentamicin-vet 0,3%. Na razie 3-4 razy dziennie, po zmniejszeniu objawów można obniżyć dawkę. Leczenie ma trwać do 12 dni.
Wczoraj odbyła się uczta - podroby z jajkiem, tauryną, siemieniem i skorupkami jajka. Ale ciamkały;)
Ko-córki przywykły do tego, że mój budzik dzwoni o 6:06. Gdy nastawiam go na późniejszą godzinę przychodzą zaglądają mi w twarz jakby sprawdzając co się stało, ze jeszcze nie dzwoni i czemu ja wciąż śpię. Ciekawe co zrobią jutro, czyli w dzień kiedy budzika włączać nie należy;)))
6 listopada 2009
Drapak
Wybór padł na drapak w tym sklepie. Poczekaliśmy na uzupełnienie magazynów, zamówiliśmy i dziś u wrót naszych stanął kurier z paczką.
Gdy wróciłam do domu i zastałam Z. składającego drapak i Nusię w pudle drgnęła we mnie obawa, czy draaak był dobrym pomysłem. Obawa by nie drgnęła, gdyby nie Simon i jego kot:
Na szczęście Kociaste wykazały się dużym zainteresowaniem. Teraz na przykład Gusia robi na budce kokoszkę, taką dość zasypiającą;)
Jak to wyglądało zobaczycie tu:
5 listopada 2009
Kociątko


Umyte raz jeszcze, opatulone w ciepły, gruby szal przespało kilka godzin. Później powędrowało do miski, no i rzecz jasna wielokrotnie noszone było do kuwetki. Założyliśmy, że to dziewczynka;) i wierząc, że wkrótce znajdzie dom nie nadaliśmy jej imienia. Zresztą takiemu słodziakowi żadne imię nie jest potrzebne; i bez niego chwyta za serce:)


Kociątka okazała się być nader żarłocznym stworkiem. Barfowała na równi ze swoimi starszymi koleżankami. Wdrapywała się na wersalkę, po obudzeniu grzecznie biegła do kuwetki i co chyba jest jej cechą podstawową - oddawała się rozmyślaniom. Leżała na pleckach i wpatrywała się w przestrzeń dookoła z nieco filozoficzą zadumą. Spała oczywiście z nami.


Wczoraj dostaliśmy wiadomość, że jest dom, który chce przygarnąć Kociątkę. I po tej wieści Sisi przyszła, położyła się koło Czarnuszki, i tak łapka w łapkę leżały na mnie podczas popołudniowej lektury. W nocy też podzieliły się kołdrą. A dziś - już na pożegnanie Sisuleńka wylizała Kociątkę.


W jej nowym domu jest podobny wiekiem piesek, są konie. Kociątka będzie kotem domowo-podwórkowo-stajennym. Życzymy jej ludzkim współmieszkańcom radości i Kociątce - dobrego życia.
* * *
Z ostatniej chwili:
Kociątko ma na imię Rambo i nie jest kociątkiem podwórkowym, a jedynie domowym. Śpi w łóżku z dziewczynkami, u których zamieszkało:)))
1 listopada 2009
Zapiski



W domu bywa ziemno zanim kaloryfery zrobią się właściwie ciepłe. Koty ów zimy czas próbują przesypiać lub - uwaga, uwaga - zaczynają biegać ganiając się i krzycząc groźnie na siebie ( z tego etapu zdjęć nie będzie).




Ptaszor są nadal dokarmiane i wciąż sprawiają Ko-córkom wiele radości i dostarczają bodźców pobudzających dzikie ja w naszych Kociastych. Najśmieszniejsze jest to, że siadają rządkiem i czkają aż się naje jeden ptaszor, a gdy to nastąpi kolejka posuwa się do przodu. Oprócz sikorek widujemy wróble i ptaszona z kremowym brzuszkiem, którego nie umiemy rozpoznać (czatuję na niego z aparatem).

Z telefonicznych doniesień wynika, że Helenka przygotowuje się do spotkania z Ko-córkami - ma już gotowe miary krawieckie i prosi, żebyśmy przywieźli tunel;)
P.S. Wczorajszy barf: wołowina mielona, dwa żółtka, zmielone siemię lniane, marchew, seler, jabłko.
28 października 2009
BARF-ujemy
Z. zakupił serca drobiowe, mieloną wołowinę, wątróbki i zamelinował się z tym w kuchni, by przygotować Kociastym posiłek. Do mięsa dodał żółtko, pokruszone/ zmiażdżone skorupki jajek, gerberka warzywnego (jutro zrobię zakupy i przygotuje warzywną papkę). Podczas przygotować Nusia wyglądała tak:




Gusia była mniej śmiała, ale też nie opuszczała kuchni. Jedynie Sisuleńka przyglądała się tym dziwacznym wyczynom Z. z bezpiecznego miejsca w przedpokoju (leżała na mojej czarnej - swojej ulubionej - torbie).
Jedzenie zajęło Kociastym około 20 minut. Miski zostały wylizane tak, że trudno uwierzyć, by ktoś kiedykolwiek wkładał do nich jedzenie.



Sisi nie życzyła sobie mieć zdjęcia przy misce.
Gdyby ktoś miał chęć przeczytać to, co i my czytaliśmy odsyłam: na Miau i na Chatul. Gorąco namawiam:)
27 października 2009
Polowanie, karton i czarna torba
Gusia polująca na sikorki (doczytałam - to bogatki) wygląda rozczulająco komicznie:) Ale dzielnie jej kibicujemy:)

Nusia ledwie doczekała chwili, w której złożyłam pudełko. I gdy tylko nadawało się, by w nim zalec - zaległa:) Proszę zwrócić uwagę na stojące nieododal niemal opustoszałe pudełko z kasztanami. Było pełne. Te kasztany są teraz poukrywane w kocich skrytkach;)


A póżniej schowała się pod koc w pozycji na strzałkę;)

Czarna torba lato spędziła w szafie. Wczoraj doszła do wniosku, ze pora ja wyciągnąć, a Sisuleńka - która jest wielką fanką czarnej torby - natychmiast przyznała mi rację:)

24 października 2009
Jesiennie


Nusia od kilku dni okupuje kocyk. Śpi w nim, pod nim, na nim; zdarzyło się nam nawet okupować go razem - Nusia leżała na moim brzuchu i obydwie spałyśmy mocno przykryte. Wczoraj Nusia spała pod kocem, gdy na kocu postanowiła pospać Gusia. Ułożyła się częściowo na Nusi, częściowo obok i spały przytulone ponad dwie godziny.

Nusia przypomniała sobie wczoraj o istnieniu kasztanków. Tym, co jej o tym przypomniało była zabawa jaką z kasztankiem uprawiała Sisuleńka. Gdy Nusia wykazała żywiołowe zainteresowanie Sisi z urazą odeszła pozostawiające Małemu Misiowi wybór.

Ptaszory, najczęściej w postaci wspomnianych sikorek - choć dziś widziałam wróbla, wyjadły już prawie połowę tzw. szyszki dla ptaszorów. W tamtym roku nie cieszyliśmy się aż takim powodzeniem i bardzo nas cieszy, gdy wciąż jakieś skrzydlate zaglądają nam w okna.


23 października 2009
Radość międzygatunkowa
22 października 2009
Odzyskane dziecięctwo
Chowanie się w pudle po maszynie kuchennej to ulubiona zabawa Sisulki z lat dziecięcych:)



Kaloryfery w naszym domu rozgrzewają sie popołudniu, by wieczorem osiągnąć maksymalną moc grzania. Sisuleńka dogrzewa sobie ogonek;) Gusi wystarcza ciepło rozchodzące się w koszyku.


20 października 2009
17 października 2009
Przygrywajka
Sisuleńka po obowiązkowej wizycie nocnej w naszym łóżku, zasiadła obok opartej o ścianę składanej szuszarki na pranie i zaczęła na drutach tejże suszarki wygrywać melodie. Co jakiś czas. I tak z przerwami do siódmej, kiedy już zdążyłam się ucieszyć, że ów dźwięk to nie dźwięk budzika, bo wstawać na budzik w sobotę nie trzeba.
Znużona działalnością artystyczną Sisi ułożyła się w czerwonym, okrągłym pudełku wyścielonym czerwonym śpiworkiem niemowlęcym i zapadła w zasłużony sen.
14 października 2009
Simon Tofield. Kot Simona.
13 października 2009
W katowickim schronisku jest ciasno!
Tu znajdziecie informacje prowadzone na bieżąco przez wolontariuszki zajmujące się kotami z Katowickich Niekochanych.
A tu książki, które możecie kupić, by pomóc zapewnić Katowickim Niekochanym jedzenie itp.
Oczywiście - najlepiej byłoby, gdyby koty znalazły domy, nawet tymczasowe.
Kto może niech pomoże. Tak jak może;)
12 października 2009
Byliśmy u Mamy
7 października 2009
Zilustrowany sen koci
P.S. Widzicie to pudełeczko okok Sisi? Chwile przed tym, jak wyciągnęłam aparat, Sisi wyjęła z pudełeczka zębami kasztana i zaniosła go na podłogę;)
P.S.2. Przynosicie kasztany jesienią? U nas jest cały stos - z czego większość już wepchnięta pod wersalkę;)
6 października 2009
Programy o zwierzętach
Lubicie? Oglądacie?
Ja podglądam "Zwierzowiec" i oglądałam "Miau Hau". Co jeszcze warto zobaczyć (i mozna to zobaczyć w necie)?
5 października 2009
4 października 2009
Dobry zakup to podstawa



Jednak osłonka na okno to nie jedyny zakup. Wypatrzyłam przecudnej urody śpiworek niemowlęcy, w cenie takiej samej jak osłonka, który to śpiworek natychmiast przypadł Nusi do serca.


Skoro jednak zabrałam śpiworek został pochłonięty przez pralkę Nusia stwierdziła, że należy się przytulić. Gusia okazała się być wymarzonym kompanem do przytulania.


Potem jednam westchnęła z tęsknotą za śpiworkiem (suszącym się na kaloryferze) i postanowiła znaleźć coś, pod czym można schować głowę. Wszak wiadomo - najwięcej ciepła ucieka przez głowę;)

3 października 2009
Wyróżnienie i zimna codzienność

Dziękuję bardzo:)
Chciałabym wyróżnić:
Abigail, gdyż uwielbiam podglądać jej czarujący, wielozwierzęcy dom,
Oliska z Małą Biedą i Kotem Pataponem, bo miło u nich,
Xmaseve od Teofila, Dzidki i Stefa za poezję w opowieściach o Stadzie,
Padmę z Miasta Książek, bo posiada dar inspirowania innych,
Montgomerry piszącą o tym, co Słowem Malowane; aż miło widzieć jak rozkwita w blogowym świecie.
* * *
Zimna codzienność (czytaj zimne kaloryfery i aura niespodziewanie jesienna;)) przekonały Gusię, żę spać z nami na łóżku jest dobrze.
Koty przyłapane na kołdrzeniu wyglądają tak:


Nusia doszła do wniosku, że trzeba leżeć przy komputerze - tam będzie najcieplej:)

Ogólnie rzecz biorąc dni spędzamy pod kocem, opatuleni kotami i ubrani w ciepłe swetry i grubaśne skarpety. U Was też tak zimno?
1 października 2009
Świętowanie:)

Nusia oczywiście musiała sprawdzić, czy w opakowaniu nie ma czegoś jeszcze (czyt. czegoś dla niej):

A Sisi i Gusia obwąchiwały zakupy:

28 września 2009
Tesco wspiera schroniska
Na stronie Tesco, o TU, można oddać głos na wybrane przez siebie schronisko:) Autorytatywnie stwierdzam, że jedynym słusznym wyborem jest schronisko w Katowicach;), choć oczywiście nie ograniczam czytelnikom Kocio-kwiku wolności wyboru;)
Oddajcie proszę głos:)
P.S. Tylko do 7 października!
P.S.2. Jeden adres e-mailowy = jeden głos
27 września 2009
Byłam poza domem
Spędziłam poza domem sześć nocy i dni. Koty - co wiem z relacji Z. - zadziwnione były moją długą nieobecnością. A gdy wczoraj wróciłam Nusia i Sisi prześcigały się w tym, która bardziej mnie przywita i przytuli, a Gusia - jak to Gusia - przywitała się, ale z urazą, bo kto to słyszał swoje Ko-córki zostawiać?
Sisi spała na moich nogach aż do rana. Rano zeszła i położyła się nad moją głową, a na nogach ułożyła mi się Nusia:) Gusia pozwoliła się wziąć na ręce, położyć na plecach i głaskać po łepetynce.
Nusia ma trądzik i "płaczące" oczki, Sisulkowi zrobił się kołtunek na plecach, a Gusia placze, żeby się z nią bawić.
Ech, dobrze jest wrócić do domu...
18 września 2009
Kociątki...
szaleją- a najbardziej chyba Sisi. Przez czas choroby Nusi i czas mniejszej aktywności Małego Misia, Sisuleńka przypomniała sobie dziecięce aktywności i biega pokrzykując radośnie z zaproszeniem do zabawy w dzien i w nocy. O, teraz też;)
Poza tym Z. wyjął już koc, w który się można zapatulać wieczorami. Teoretycznie rzecz jasna, bo koc został powitany z duża radością przez Kociaste, które namiętnie go okupują, na zmiany;)
Jednym słowem - wszystkie trzy grają w pingponga i wszystkie trzy sypiają na jesiennym kocu. Oczywiście - przychodzą też po swoje porcje głasków i migdalenia;)
13 września 2009
Sisi w dzieciństwie
Sisi bardzo interesowała się szachami:)

Prawda, że owieczka ma uśmiech prawie identyczny z uśmiechem Sisi?;)

Na lewo od talerzyka jest Sisi, na prawo Lulu:)

12 września 2009
10 września 2009
Nusia znów chora
Od wczoraj chodzi jakby ponosząc grzbiet do przeciągnięcia się w "koci grzbiet" i jakoś tak, jak na palcach. I na dodatek chodzi niechętnie... Z łóżka na podłogę, z podłogi na wersalkę i tyle... Nie pobudza jej do biegu ani suche jedzenie, ani dźwięk otwieranej puszki. Nie je, nie pije, nie korzysta z kuwety.
Za chwilę jedziemy do weta.
P.S. W takie dni nie lubię mieszkać na prowincji i mieć do dobrego lekarza 40 km.
Gusia
Gusia zdecydowanie polubiła tunel. Polubiła go tak bardzo, że teraz rzadko przychodzi na moje kolana - woli poleżeć w szeleszczącym pomarańczowo-amarantowym. Za to wczoraj wieczorem weszła na łóżko - fakt, że delikatnie, powolutku, ale przeszła przez jego większą część i z godnością z niego zeszła. A gdy próbowałam ją złapać do przytulenia, podskoczyła do góry jak źrebiątko i uciekła;)
Guziolek jest kotkiem, który ma potrzebę mieć coś w misce. To coś powinno być suche i znajdować się w misce w liczbie większej niż 7-8 kulek. Bo, gdy kulek jest za mało lub z zgrozo wcale ich nie ma, Gusia przychodzi do pokoju, siada i na nas patrzy. Gdy patrzenie nie odnosi oczekiwanego skutku, Gusia ociera się o nogi. Gdy i to nie działa - Gusia - uwaga, uwaga! - zaczyna miauczeć. Z początku cichutko, dość nieśmiało, ale później coraz głośniej, choć krótko. Intensywny, zrozpaczony odgłos wydawany przez Guziątko podrywa nas na nogi; wszak nie można tak maltretować swojego kota. (Bywalcy bloga wiedzą, że maltretacja kota polega na tym, że kot jest trzymany brzuchem do góry, a człowiek się do brzucha przytula myziając kota pod brodą).
____________________________________________________________________
P.S. Minął rok od chwili, kiedy Jaśminka z katowickiego schroniska znalazła dom. Nusia jest z nami od 11 czerwca 2008, a Gusia od 22 lutego 2008. To już (i tylko) trzy koty. W tej chwili w schronisku na dom czeka około 75 kotów. Może ktoś jeszcze zmieni kocie życie i uszczęśliwi siebie?









































