2 marca 2015

Gusia


I znów uskuteczniałam głodzenie kotów. Jeść dostały dopiero w południe, gdy Z. przyjechała, żeby zabrać Gusię do PanDoktora. Ponoć zapakowanie Gusi do transportera trudne nie było, za to nieco kłopotliwsze okazało się jej znieczulenie przed zabiegiem. Ale Ciocia wsparła PanDoktora trzymając Gusię i koteczka usnęła.

Stan jamy pyszcznej lepszy niż u Sisi, więc kolejna wizyta kontrolna za pół roku. Część zębów usunięta, a przy okazji pobrana do badań krew i zerknięcie przy pomocy USG do kocich wnętrzności (i znów musi brzuch zarastać, bo został ogolony).

Gusia drogę do domu przebyła spokojnie, a pobrudziwszy nieco ręcznik, którym wyłożony był transporterek, obraziła się na to brudne i przyległa całym ciałkiem do wyjścia z transportera, żeby się nie powalać. 

Po wyjściu na wolność nakrzyczała na ciekawską Sarę, pacnęła dla porządku Wojtka, zajrzała do miski i stwierdziła, że może jeść będzie później.

P.S. W środę Nusia.
P.S. 2. Za oknem szaleje burza z piorunami i nie możemy iść z mamutkiem na spacer. Nie uwierzyłabym w tę marcową burzę, gdybym nie widziała...

3 komentarze:

fiefiórkomadziarka pisze...

Głaski z dalekiej Petawawy dla wszystkich kociastych i psiury też :) Biedne bezzębne kociaste, ale na pewno tak będzie zdrowiej i mniej boleśnie dla nich.
Nawet nie chcę myśleć co będzie, jak Lilce trzeba będzie taką operację nazębną zrobić, zwłaszcza, że tutaj za weterynarzy płaci się bajońskie sumy - muszę jej w końcu wykupić ubezpieczenie zdrowotne, bo bez tego ani rusz niestety...

U nas dzisiaj też burza, ale śnieżna, już mam tej zimy po kokardę :/

kociokwik pisze...

OOO, jesteś:-) A czemu nic nie piszesz na swoim blogu?

Do nas też zima wróciła - Sara szczęśliwa, ja nieco mniej. A koty odżywają dopiero wieczorami, gdy kaloryfery robią się ciepłe - w dzień są - jak na kocie potrzeby - zbyt chłodne;-)

fiefiórkomadziarka pisze...

Jestem, jestem i cichutko podczytuję :)

Na mojego bloga na pewno wrócę, tylko na razie nie mam o czym pisać, bo nie dość, że zima mnie uśpiła - jednak powinnam zasypiać w sen zimowy w okolicach listopada ;), to jeszcze właściwie nic ciekawego się u mnie nie dzieje. Taka bardzo pozytywna nuda, kiedy praktycznie wszystko idzie po mojej myśli. A zauważyłam, że w większości wypadków pisałam wtedy, kiedy się czymś stresowałam, albo po ludzku coś mnie wkurzyło ;)
Ale coś mi się wydaje, że niedługo znowu tam wrócę, bo mam nadzieję, wiosna blisko :) A i może praca się w końcu jakaś trafi, to i będzie o czym pisać ;)

Tradycyjne głaski dla futer i pozdrowienia dla ich właścicieli :)