17 maja 2014

Wojtuś i samochody

Dwa lata temu, podobnie jak w tym roku, weekend spędzałam w pracy. Trwały targi motoryzacyjne, hala pachniała spalinami, a koleżanka odwiedzająca targi powiedziała "W schronisku siedzi w klatce i płacze koci maleńtas. Weźmiecie go na tymczas, czy my mamy wziąć?"

Przez kilka godzin naradzaliśmy się z TŻ i efekt tego zastanawiania był taki, że wracając z pracy zajechaliśmy do schroniska. Do płóciennego woreczka (podobnego do szkolnych, na buty) włożyliśmy rezolutnego kocurka i ruszyliśmy w stronę domu.

Imię nadaliśmy mu następnego dnia. Ale jeszcze tego samego, w którym go przywieźliśmy obserwowaliśmy jak dzielnie sobie radzi.

Wielką miłością Wojtka okazał się być drapak. Do dziś jest to ulubione miejsce kocich szaleństw i kociego snu. A gdy był mały na drapaku ćwiczył akrobatykę: 
 mordowanie wrogów
 gryzienie
 oraz udawanie zmęczonego kotka.
 Zdarzały mu się jednak i takie chwile, w których z dużym zainteresowaniem przypatrywał się ludziom:
Wyniańczony przez Ciocię Nusię, rozpieszczony przez nas (wszak jest jedynym chłopczydełkiem w naszym zwierzyńcu) jest kotem dużych rozmiarów i niebywale chudym. Sprytny, o dużej inteligencji, choć jednocześnie nieco lękliwy i ostrożny. Mimo owej lękliwości najbardziej skumplowany z psem, do dziś pozostaje w wielkiej przyjaźni z Nusią, która go przytula i myje. Zdarza się nawet, że i Sisi maźnie Wojtulka jęzorem, jakby chcąc przekazać, że jest jej:-)


Panu Doktorowi, który oglądając Wojtka przy okazji jednych z pierwszych szczepień wyszeptał kotu (na tyle głośno, abyśmy i my usłyszeli) "Też bym cię nie oddał", dziękujemy:-) Dzięki temu, że Wojtek z nami został, mamy o wiele bogatsze życie.

4 komentarze:

amyszka1 pisze...

Wspaniały z niego kocurro :D
Gratulujemy jubileuszu i życzymy wielu kolejnych szczęśliwych lat dla Wojtusia i dla Was :-)

monikacookies85 pisze...

piekny z niego kotek wyrosl:)

grazynaewak pisze...

Bardzo ładny kocurek, ma na czole piękne wzorki :o)
Hersylia

Joanna pisze...

oj... śliczny kocurek urośnie... !!!