22 lipca 2010

Remontu ciąg dalszy...

Wróciliśmy do siebie w niedzielę. Wciąż jeszcze koty nie mogą odwiedzać wszystkich pomieszczeń, ale dwa pokoje i przedpokój zwiedzają swobodnie lekko zdumione zamkniętymi drzwiami do kuchni, czy łazienki;) Najważniejsze dla siebie miseczki i kuwetę oraz ludzi mają przy sobie i to - jak sądzę - liczy się najbardziej. 

Jako, że od kilkunastu dni jest u nas P. koty mają szansę zaprzyjaźnić się z kolejna osobą. Najwięcej uczuć okazuje P. Nusia. Liże go, bawi się z nim, ociera się o niego. Sisi jest zdecydowanie zdystansowana, a Gusia, jak to Gusia, pozwala się łaskawie głaskać, zasiada na kolanach P., ale gdy ów próbuje wykazać inicjatywę w kontaktach z Ko-córką, Gusia wyraża zdecydowane oburzenie;)

Zmierzamy powoli do oczyszczenia poremontowego balkonu, tak żeby się nie "marnował". 

A poniższe zdjęcie przedstawia Gusię w mieszkaniu M.:
:-D

2 komentarze:

Leonek pisze...

Ale świetne miejsce na drzemkę :)
A wchodziły wyżej?

kociokwik pisze...

Leonku,
nie, nie wchodziły:)