16 listopada 2011

Wcale nie muszę się męczyć

Co noc, od kilku nocy, koty dbaja w wyjątkowy sposób o moje samopoczucie. Gdy tylko się kładę nadciąga Nusia, wchodzi na łóżko, układa się wygodnie moszcząc i zapierając o moją nogę. Chwilę później, jak pchełka, na tapczan i na mnie przy okazji wskakuje Lusia (zwana Karolcią lub Małą Kot). Poburczy, wtuli się w Nusię i zasypia. Pochód kotów zamyka Gusia, która najzwyczajniej w świecie sadowi się do snu na moich plecach.

I już do rana nie muszę się męczyć ruszaniem...

8 komentarzy:

ewung pisze...

Kochane śpioszki :-) Uwielbiam jak z nami śpią w łóżku.

Anonimowy pisze...

Niezłe towarzystwo na noc,każdy by tak chciał:)

Barbarka pisze...

To cudowne :)
Cudowne aż do momentu kiedy rano tzeba wstać.
I nie można..
Bo kręgosłup odmawia posłuszeństwa :))))))

kociokwik pisze...

Ewung,
:-)

Pewnie:-)

Barbarka,
trochę tak:-)

rudomi pisze...

Ech, zazdroszczę... tak bardzo mi tego brakuje.

PS. Dawno mnie tutaj nie było! A w ogóle to konkurs mamy z fajnymi włóczkotami do wygrania ;) http://rudomi.pl/index.php/2011/11/wygraj-wloczkota/

kociokwik pisze...

Rudomi,
tym milej witam:-) A włóczkota mam - mama mi zrobiła:-)

rudomi pisze...

A Ty w kolejnym wpisie o spaniu z kotami, bezlitosna kobieto! :)
ps. Zdolną masz mamę! Moja do takich umiejętności nie przyznaje się. Na szczęście jest Sankowo ;)

kociokwik pisze...

Rudomi,
:-)