16 czerwca 2012

Wizyta u Doktora i inne przyjemności

Czwartkowa wizyta u Pana Doktora przebiegła spokojnie. Na wizytę pojechali Nusia i Wojtek, każde w innej sprawie i z innym problemem.

Nusia po około trzytygodniowej kuracji maścią miała pokazaćDoktorowi oko. Fascynuje mnie niezmiennie to, jak Nusieńka, kot agresywno-żywiołowy, w drodze do gabinetu robi się spokojna, a w gabinecie prezentuje światu spokój podszyty rezygnacją. Poprzytulałam ją przed postawieniem na stole, postawiłam, Pan Doktor obejrzał oko i stwierdził, że zmiany się nie ruszyły tzn. ani nie ma poprawy, ani się nie pogarsza, choć znając specyfik jaki dawkujemy Ko-córce pomóc powinno. Wniosek jest jeden - podawać trzeba dalej. I tak naprawdę, jak powiedział Pan Doktor, walczymy o ostrość Nusiowego spojrzenia. Walki nie zamierzamy przerwać.

Wojtek oglądanie Nusi przesiedział w transporterku. Wyjęty z niego i posadzony obok Nuśki na stole, ciekawie rozejrzał się po otoczeniu i zachowując się jak stateczny młody mężczyzna pozwoli się oglądać, dotykać i badać. Zirytowało go dopiero mierzenie temperatury; chciał uciec i mocno krzyczał. Gdy już wiadomo było, że ma zdrowe 38,5 przytulił się do Nusieńki walcząc z ciekawością. Od minionego czwartku przytył 5 dag i teraz waży - uwaga - 90 dag. Pan Doktor ocenił wiek Wojtka na 7 tygodni, zaaplikował małemu pastę odrobaczającą i założył Wojtkowi książeczkę.

A jeśli już mowa o zdrowych i chorych kotach... Od jakiś 3-4 tygodni Duszka się zaokrągla. Już nie jest tak potwornie chuda. Chciałabym wierzyć, że jej cukrzyca się unormowała i to po prostu objaw kociego zdrowia.


W miniony weekend po raz pierwszy wypuściliśmy Wojtka na balkon. Zdumiony oglądał owo długie pomieszczenie, ale chyba nie do końca zagustował w jego odwiedzaniu, bo mimo otwartych drzwi balkonowych nie eksploruje dodatkowych przestrzeni.



Gusia za to uwielbia balkonowe chwile. Już zaraz po obudzeniu życzy sobie wizyty na wybiegu, a słońca grzejącego ją leżącą na półce nie da się zastąpić niczym. Spóźniliśmy się ze zdjęciem, ale chwilę wcześniej Gusia leżała na plecach i miała odgięty łepek w stronę Miki, jakby z nią rozmawiała.


Uznaliśmy, że Wojtek jest na tyle rozsądny, że możemy bez obaw wyciągnąć z szafy tunel i rozłożyć go na podłodze (dwie poprzednie tymczaski uznały, że tunel to doskonałe miejsce na toaletę i tym sposobem pożegnaliśmy się z nowo nabytym tunelem). Euforia z jaką Wojtek traktował namiot przeniosła się na tunel i jeśli kociak nie śpi na drapaku, to pewnie grasuje w tunelu.

10 komentarzy:

retro77 pisze...

Bądz dobrej myśli - jak widac wszystko idzie ku dobrej drodze - pozdrawiam :)

mosame pisze...

Brawa dla dzielnych koteczków!

Widzę, że nie tylko moje Mosię cierpi z powodu częstych wizyt u weta. :(

abigail pisze...

Jaki duży mały Kot :) Dzielny bardzo, a Nusia-Mamusia dobry przykład mu daje :). Gusia na balkonie wygląda jeszcze bardziej złoto :D.

Anka Wrocławianka pisze...

życzę jak najmniej wizyt u weta!

Maskotka pisze...

Pięknie Wojtuś rośnie!:))
Życzymy kociakom dużo zdrowia!

kociokwik pisze...

Mam nadzieję, dzięki za pocieszenie:-)

kociokwik pisze...

Mosame,
no, niestety... A co Moskowi jest?

kociokwik pisze...

Całkiem Duży Mały kot:-D Gusia jest śliczna, co nieskromnie potwierdzę;-)

kociokwik pisze...

Dzięki:-)

kociokwik pisze...

Pięknie i szybko:-)