8 lipca 2013

Pyszczydło Sisulowe

Czasami mam wrażenie, że myśląc o tym, że zapewniamy kotom dobrą opiekę, mocno się łudzimy. Wystarczy nie dość szybka reakcja, nie dość dokładna obserwacja, by przegapić objawy choroby kota.

Czas jakiś temu Sisi zaczerwieniły się dziąsła. Zaczęliśmy smarować żelem, który kiedyś dostaliśmy na podobne kłopoty u Nusi i zaczerwienienie zbladło. Powtórzyło się, ale i my powtórzyliśmy kurację. Niestety, nagle Sisuleńce zaczął wypadać języczek z pyszczka i siedziała bida z takim wypadniętym końcem jęzorka wyglądając niczym nieszczęście.

W piątek odwiedziliśmy Doktora, gdzie okazało się, że Sisi musi mieć usunięty kamień nazębny. Po zabiegu dowiedzieliśmy sie także, że Doktor usunął trzy zęby, a w Sisulowym pyszczydełku zrobił się bolesny stan zapalny, którego nie zauważyliśmy.

Kotka dostała leki na miejscu, kolejne podajemy jej w domu. Odżyła - jest weselsza, bawi się, czuli się do nas jak już dawno nie. A mnie dręczą wyrzuty sumienia, że przez zbyt małe wyczulenie na każdą zmianę nie zauważyłam, że kot cierpi.

W czwartek jedziemy na wizytę kontrolną. 

4 komentarze:

Retro Koty i Pies pisze...

Ale najważniejsze że wszystko się dobrze skończyło :)Pozdrowienia :)

Anka Wrocławianka pisze...

Dobrze, że o tym napisałaś. Zdrówka koteczko!

amyszka pisze...

Dobrze że jednak trafiła w dobre ręce i już widać efekty :-)
Kciuki za słodki pyszczek !

A dla nas przestroga ...

kociokwik pisze...

Retro,
to się okaże po wizycie kontrolnej.

Anko,
:-)

Amyszko,
ano, niestety...