11 października 2010

Szafka, krawędź, zapach i szczerbatka (wpis tysięczny)

Dziś zamknęłam Nusię w szafce na buty. W drodze do kuchni zauważyłam misternie udrapowany chodnik w przedpokoju i buty, które powypadały z szafki. Niewiele myśląc (i nie zaglądając do środka) powkładałam buty, zamknęłam drzwi i skierowałam się do kuchni. Coś mnie jednak tknęło - sprawdziłam gdzie są koty. Gusia w koszyku, Sisi na łóżku, a Nusia? Oczywiście Nusia była we wspomnianej szafce. Mocno zaspana i lekko oburzona moją niefrasobliwością wyszła spomiędzy butów i powędrowała do koszyczka.

Ostatnio Gusia sprawiła nam niespodziankę. Jako kotek skoczny i sprytny świetnie poradziła sobie z wskoczeniem na tv i spacerowaniem po jego krawędzi. Do dziś zastanawia mnie jak jej się udało nie zachwiać ani na trochę tym, po czym chodziła.

Dostałam ostatnio urocze kwiaty ogrodowe, które równie mocno jak mnie, podobają się Sisi. Siada przy wazonie, zamyka ślepka i obwąchuje. Gdy wywącha już jednego kwiatka przesuwa się ku kolejnemu i w ten sposób okrąża cały wazon, coraz to pewniej wpychając noc między płatki. Uwielbiam patrzeć na nią pochłonięta wąchaniem:)

P.S. Koleżanka Z. donosi, iż Pirania wymienia zęby na stałe. Dziś ma szczerbaty uśmiech:)

7 komentarzy:

rezervat pisze...

Kotke-zębatka :)

kociokwik pisze...

Rezervat,
:)

abigail pisze...

ciekawe co Koty wywąchują z kwiatów :). Moje oba lubią wąchać, ale tak na chwilkę (Urwis dłużej). Ostatnio zamknęliśmy Urwisa w piwnicy... Płakał biedny, aż go usłyszałam i wypuściłam. Nie przejął się chyba, bo następnego dnia znów go zamknęliśmy. Ale tym razem szybko się zorientowałam, że kota nie ma :)

kociokwik pisze...

Abigail,
mnie się zdarzało koty w szafach zamykać i później z obłędem w oczach przeszukiwać cały dom. Sisi chyba kiedyś pobiła rekord, bo u rodziców weszła do szafki z pościelą i przymknęła ją za sobą. Wołana oczywiście nie odpowiedziała, a ja już miałam wizję, że próbuje przejść przez ruchliwą ulicę pod domem rodziców i jej się to nie udaje.

abigail pisze...

brrr ! to miałaś przeżycie... :(. prawie jak ja wypuściłam koty przed dom i zapomniałam o nich zajęta pracą. a dobrze wiem, że Mały zwiewa... i włóczy się później. szukałam go godzinę - lało jak z cebra. był tam gdzie zawsze (ma takie swoje miejsce docelowe włóczęg), ale zanim na to wpadłam... ech... :).

kociokwik pisze...

Abigail,
szukanie kotów w mieszkaniu jest traumatyczne, a na podwórku... Podziwiam:)

anna pisze...

zupełnie nie wiem jak to się stało, ale ja przegapiłam zmianę uzębienia u mojego Kota:(