6 grudnia 2011

Sisi nadal nie lubi robienia zdjęć, ale za to codziennie zaszczyca mnie swoją uwagą. Gdy po powrocie do domu siadam w fotelu momentalnie na moich kolanach pojawia się Sisuleńka domagając się głasków, całusków i czułości. Jest burczone, ugniatane, a w przypływie uczuć miłosnych Sisi liże mnie po nosie. Jak się już dobrze ukokosi to mruczy aż w gardle jej bulgocze, podnosi głowę, by wystawić do głaskania szyję, a gdy kocia potrzeba bliskości zostaje zaspokojona idzie sobie. Coraz częściej też śpi na mnie w nocy.

Wczoraj odbyłyśmy zabawę przypominającą taką, jak z Sisulowego dzieciństwa. Taką z polowaniem na moje ręce, atakiem z drapaniem i gryzieniem. Nieco mam sfatygowane ręce, ale czegóż nie robi się dla kota.

A mała Sisi wyglądała tak:

4 komentarze:

Agnieszka pisze...

Ależ słodka ♥!!
Żeby Lilka była taka chętna do głasków to byłabym prze szczęśliwa..

abigail pisze...

Piękność prawdziwa!!! :)... I ta minka :D :D :D... :). Ależ z niej pieszczoszek :)

amyszka pisze...

Jako maluch była przecudna i teraz też jest :)
Czegóż to nie robi się z miłości ? ;)

kociokwik pisze...

Agnieszko,
:-)

Abigail,
a z Twoich kotów, który jest bardziej pieszczochowaty? Mały?

Amyszka,
:-)