18 października 2012

Dzielenie poduszki

Gusia, jak już pisałam, wykazuje ostatnio duże zainteresowanie tym, by dzielić ze mną poduszkę. W miniony weekend przeszła samą siebie:-) Najwyraźniej kotka uznała, że w tygodniu wciąż jestem zajęta, że w dni wolne jest zbyt duża konkurencja w zabieganiu o uwagę i pieszczoty. Atak czułości przeprowadziła nocą, a w zasadzie nocami.

Na czym polega taki atak? Gusia przychodzi podczas mojego snu i delikatnie wchodzi na poduszkę. Krąży po niej i po mnie, zaczyta burczeć, liże mnie po powiekach i rękach, a gdy już się odsunę układa się wygodnie na poduszce. Za chwilę wstaje i układa się jeszcze raz. I znów... I znów... Gdy już właściwe miejsce i pozycja zostaną ustalone Gusia zapada w mocny sen. Na tyle mocny, że po mojej pobudce nadal zostaje na poduszce.

Najciekawszy w tym wszystkim jest kontekst "historyczny". Gusia trafiła do naszego domu z "łatką" dzikiego dzikusa. Od pierwszej nocy spała z nami, choć do dziś warczy groźnie, gdy bierzemy ją na ręce, głaszczemy wbrew jej woli, czy robimy cokolwiek na co ona nie ma ochoty. Gusia w wyraźny sposób informuje nas o swoich potrzebach - drapie nas po nogach, gdy jest głodna - więc i w przypadku deficytu czułości znalazła sposób na to, by wyegzekwować od nas uwagę, pieszczoty i bliskość.

I niech nikt nie mówi, że koty nie są inteligentne:-)

10 komentarzy:

Alison pisze...

Zbliża się do Ciebie co raz bardziej ...

Moja Pysia też dzikus drapiąco-gryzący pomału się oswaja. Po dwóch latach sama przychodzi na mizianki, ale zawsze na swoich warunkach.
I ja to szanuję, żeby się nie zraziła .

Mizianki dla Gusi :-)))

Leonek pisze...

Pieszczoszka :)

kociokwik pisze...

:-)

kociokwik pisze...

:-)

Anka Wrocławianka pisze...

Podziwiam za to, jak rozumiesz swoją koteczkę;-)

zakurzona pisze...

AAAA jaka cudna na tej poduszce :)))
Jak znosisz lizanie po powiekach? Dla mnie lizanie po czole to już hardkor :)

wilddzik pisze...

Pieszczoszka ale z dużą dozą autonomii ;-)))

kociokwik pisze...

:-)

kociokwik pisze...

Gusia ma nietypowy język. Taki cieplutki, mięciutki i zupełnie nie szorstki. Dlatego daję radę:-)

kociokwik pisze...

Oj, tak...