5 listopada 2008

Nowinki











Gdyby ktoś był ciekaw czemu umilkliśmy na dni kilka to spieszę donieść, że powód jest prosty, prozaiczny, aczkolwiek dość zaskakujący – przeprowadzaliśmy się. Gdyby teraz ktoś chciał zakrzyknąć – „Znowu?” to ponownie spieszę donieść, ze owszem, znowu, ale teraz mamy mieszkanie większe, ładniejsze i ogólnie ujmując przyjaźniejsze niż to zajmowane przez nas dotychczas.

Zaczęliśmy pakowania, a jednocześnie z tym Maleńtas dostał korby. Była przeszczęśliwa pojawieniem się pudeł, otwieraniem szafek (wyjmowaniem z owych szafek równości i robienia w nich miejsca na kota), pakowaniem toreb. Sisi natomiast się na nas obraziła. Ona świetnie wie, że pakowanie kartonów, toreb i wynoszenie ich z domu oznacza kolejną podróż, kolejne nowe terytorium do poznawania i zademonstrowała nam swoją niechęć do zmuszania jej, by ponownie oswajała kąty i ponownie wypracowywała ulubione miejsca do spania, ulubione zwyczaje itp. Gusia, owszem wykazała zainteresowanie, ale gdy przeszła Gusiowa pora spania, Ko-córka ułożyła się miejscu najmniej zagrożonym przeprowadzką (tj. na parapecie) i zapadła w sen.

Podczas naszego wędrowania z rzeczami do opuszczanego mieszkania wprowadziliśmy dwóch panów. Obcych kotom. Nusia natychmiast wspięła się po mnie, wtuliła w moją brodę, włączyła traktorek i zaczęła mnie lizać po policzku. Może się bała, że ją oddamy?

Gdy już do nowego mieszkania przynieśliśmy wszystkie rzeczy powędrowaliśmy po koty. Chcieliśmy sprawić sobie przyjemność oglądania ich w nowym domu. I – uwierzcie – to była przyjemność:) Powoli wyszły z koszyków, obwąchiwały każdy zakamarek, każdy kąt, każdą szafkę. Znalazły miski i kuwetę, a potem się zaczęło. Gonitwa jakiej dawno już nie zaznały: szafki, wersalka, wanna, stół, parapet…itd., i tak do zmęczenia. Sisi w ramach wybaczenia nam wpakowała się na mnie, gdy tylko wskoczyłam pod kołdrę. Gdzie spała Gusia i Maleńtas nie mam pojęcia, ale wiem, że spodobał im się wspólny koszyk.

W piątek jedziemy do Rodziców. Będzie tam Ciruchna i Lulunia. Zapowiada się szaleństwo;)

4 komentarze:

madziaro pisze...

A można wiedzieć jaki rejon Polski teraz zamieszkujecie? :)
Z jednej strony nie dziwię się zadowoleniu większego mieszkania, a z drugiej nie dziwię się niezadowoleniu Sisi. W końcu nawet niektórzy ludzie nie lubią się przenosić i po raz kolejny przyzwyczajać do nowego domu.
Pozdrawiam serdecznie z Dzikiego Zachodu i przekazuję głaski dla koCórek :)

kociokwik pisze...

Madziaro,
mieszkamy na Warmii, a ostatnia przeprowadzka zawiodła nas ulicę dalej;)
Pozdrawiam:)

PB pisze...

Nie zazdroszczę kolejnej przeprowadzki, ale jeśli ma być lepszy standard to dlaczego nie.Przeuroczy ten koszyk pełen kotków.Powodzenia.

kociokwik pisze...

PB,
lepszy:) To nam dodawało sił:)