6 września 2010

Ona też, też...

Pirania też zna skróty komputerowe. Dziś takim skrótem zmieniła rozdzielczość ekranu.

Kociątko potrzebuje aprobaty, wyrazów zachwytu i podziwu. I dlatego, kiedy potrzebuje skorzystać z kuwety, przychodzi do mnie i woła tak długo, aż zdecyduję się pójść z nią do łazienki. Wówczas zaczyna się przedstawienie, którego ukoronowaniem (po sprzątnięciu kuwety) mają być głaski i pochwała.

Przez pierwsze 2 - 3 dni Pirania dostawała jedzenie do miski ustawionej w pokoju. Uznaliśmy, że nasze ko-córki mogą się zbytnio zirytować obecnością malucha przy misce. Teraz już się tak nie da. Pircia zasiada między dorosłymi kotami na podłodze w kuchni, zadziera łepetynkę i czeka tak jak one, aż pełne miski zostaną postawione we właściwym miejscu.
Gdy tylko jedno z nas się kładzie, Pirania uprawia polowanie na kołdrze. Zabawne jest patrzeć z jak wielkim przejęciem skacze na ruszające się pod pościelą wyimaginowane zdobycze.

Drapak okazał się być przebojem. Pirania wspina się na bocianie gniazdo (z pewna trudnością, bo obcięliśmy jej pazurki) i zasypia w nim nic sobie nie robiąc z hierarchii panującej w stadzie.

Nusia bawi się z Piranią, Gusia pozwoliła jej spać przy sobie i tylko Sisi manifestuje dystans. Ale jak myśli, że nikt nie widzi, to obwąchuje kocinkę i zagląda jej w uszy.

1 komentarz:

ewung pisze...

Fajna ta Pirania :-)